lip 21
Adele nie da sie nie kochać. Jej teksty są do słuchania, to nie są zbitki przypadkowych słów.To wszystko ma sens, no i trafia proto w samo serce.
Nasze oficjalne stanowisko brzmi – Dwie panie kochają Adele (Adel?) :-)
Pare linków z youtube:

Autor admin

lip 21
Kalosze.Hit od lat. Jako,że obie z nas są psiarami, tzn. mamy psy – jedna pani ma Cane Corso, druga – Amstafke, wiec kalosze w naszych szafach są konieczne, używamy ich przez okrągły rok kalendarzowy, nawet zimą z ciepłymi skarpetami są niezawodne, nie wspominając o jesiennych i wiosennych deszczach. A wystarczy popatrzeć za okno latem, i wiadomo co sie zobaczy – przelotne deszcze, które “przelatują” bite trzy dni, lub ulewne burze. Cóż, życie mieszczucha bez kaloszy sie nie obejdzie. Człowiek idący do pracy, dojeżdżający tramwajami do pracy w kaloszach nikogo już nie dziwi.
Kiedyś chodziłyśmy w zwykłych gumowcach, ale z zachodu przywiał cieplejszy, bardziej kolorowy wiatr, i drogą zakupu, z Włoch nabyłyśmy pierwsze “wypasione” kalosze, obie takie same :-) wzorek: w jesienne liście (foto później).
Teraz w sklepach jest kaloszowy boom! Od zeszłego sezonu doszły gumowe baleriny, czółenka, tzw. Meliski.
Jest naprawdę w czym wybierać:-) i bardzo nas to cieszy.
W swojej szafie nie mamy Hunterów, uważam,to za dość spory wydatek, koszt rzędu kozaków ze skóry, ale nie powiem – podobają mi sie. Narazie hitem są czarne kalosze do jazdy konnej, wyglądają jak oficerki.
A tu pare propozycji (źrodło google):
A to moje kaloszki do zadań specjalnych. Kupiłam je w Decathlonie za około 70zł.

Autor admin