sie 11
Blondinbella czyli Isabella Desirée Löwengrip Rydberg 21 letnia bloggerka ze Szwecji. W 2005 roku, kiedy Isabella miała 14 lat, zaczęła blog o nazwie “Blondinbellas blogg”. Informuje nas tam o swym życiu, co porabia ( a w jej życiu dzieje sie oj dzieje) Blog stał się bardzo popularny, w pewnym momencie jest dziewiątym najbardziej popularnych blogów w Szwecji w sierpniu 2009 roku otrzymuje o 250,000 wizyt co tydzień.Prowdzi przeróżne progrmy w TV “Bella i Tyra”, tańczyla w szwedzkiej edycji “Tańca z gwiazdami”, “Fort Boyard “, obecnie jest dyrektorem pisma “Egoboost”. W tych statystykach oglądalności jej bloga odbieram i ja jakąś rolę, gdyż jestem wierną jej podglądaczką. I co tu ukrywać, ma ogromny wpływ na wyglad mojej zawartości szafy. cóż jak sie wzorować to na najlepszych. A to kilka jej fajnych stylizacji, które sobie zapożyczyłam, w których się świetnie czuje.

Autor admin

sie 11
Dziś byliśmym na niebanalnym obiedzie u mojej siostry :-) Przepysznym obiedzie, który sama jak zwykle przygotowała. Poprostu orgia smaków :-) Nasza rodzina z tempermantu przypomina troche rodzine włoską,czyli jesteśmy przy stole troche hałasliwi, czasem są między nami spory, ale zawsze sie trzymamy razem i jeden drugiemu chętnie pomaga. Bardzo lubimy sie często spotykać, każda okazja do spotkania jest dobra. A jak włoskie temperamnty to i włoskie dania :-)
1. Pomidory przełożone serem mozarella posmarowaną pesto
2. Zupa krem z pomidorów podana z lodami z bazylii
3. Karczochy z pomidorami suszonymi oraz jabłka z sosem vinagret i orzechami włoskimi
(Była jeszcze pierś z indyka pieczona w ziołach, ziemniaczki, i brokuły z marchewką na parze. O deserze wsponę w póżniejszym czasie, bo był równie fantastyczny, więc pozwolicie – poświęce mu osobny wpis).
Przepis na zupe krem z pomidorów, każdy chyba zna. Z lodami bazyliowymi spotkalam sie pierwszy raz w życiu, więc podaje przepis:
1. Schłodzony jogurt grecki zmiksować z serem maskarpone, kilkoma łyżeczkami pesto i świeżą bazylią i kilkoma kroplami limonki. Wstawić do zamrażalki na około 2 godziny przed podaniem, i gotowe :-)
Siostro! Zawstydziłaś dziś swymi kulinarnymi wyczynami Magde Gesller, Marco Pierre White, Jennifer Paterson i Clarise Dickson Wrigh :-) Cała ta snobistyczna zgraja mogłaby u Ciebie co najwyżej obierać karczochy ;-) i myć miski po lodach z bazylii :-)

Autor admin

sie 11
Ostatnio przeczytałam w Zwierciadle, takie fajne motto,że lepiej być szczęściarą jak szczęśliwą, bo szczęśliwą sie bywa, a szczęściarą sie jest zawsze i wszędzie.
A tu artykuł na temat bycia szczęśliwym.

Nareszcie wiadomo, czym ono jest. Wg Eduardo Punseta, “szczęście nie jest stanem, tylko postawą wobec życia, dlatego można się go nauczyć”.

Ten hiszpański popularyzator nauki, autor książki „The Happiness Trip” (Droga do szczęścia) zebrał najnowsze wyniki badań dotyczących tego zagadnienia i doszedł do wniosku, że uczucie, jakie budzi np. wygrana w lotto czy awans w pracy, nie ma ze szczęściem nic wspólnego. Jest też ulotne: trwa nie dłużej niż trzy miesiące. By czuć się w życiu prawdziwie i trwale szczęśliwym, trzeba spełnić trzy warunki, twierdzi Eduardo Punset. Na pozór, wydają się one całkiem proste.

Pierwszym jest robienie tego, co sprawia nam przyjemność. Może to być cokolwiek, np. wąchanie kwiatów, spacer po parku, zjedzenie ciastka, czytanie książki. Ważne, by zadowolenie, jakie się przy tym odczuwa, było autentyczne.

Warunek drugi: należy aktywnie spędzać wolny czas. Przy czym aktywność dotyczyć może zarówno ciała, jak i umysłu. Ważne, by angażować się to, co się robi, bez względu na to, czy malujemy obraz, czy przygotowujemy sałatkę. „Nie zastanawiaj się nad rezultatem – ciesz się czynnością, którą wykonujesz” namawia Punset.

I wreszcie, trzeci warunek: przynależność do grupy. Może nią być rodzina, krąg przyjaciół, klub sportowy lub hobbystyczny. Poczucie więzi, jakie dają spotkania w gronie dobrze rozumiejących się osób, jest wybitnie szczęściotwórcze.

Do zbliżonych wniosków doszli szwedzcy badacze z uniwersytetu w Goeteborgu: w ich opinii, najlepszą receptą na szczęście jest ciężka, twórcza praca i udane związki. Naukowcy przeanalizowali setki wywiadów przeprowadzonych z ludźmi z całego świata i orzekli, iż „mozolne zmierzanie do celu uszczęśliwia bardziej niż jego osiągnięcie. Poczucie szczęścia wynika z samej pracy i wysiłku”. Najważniejsze to działać i pozostać aktywnym. „Najbardziej aktywni uczestnicy badań, którzy najwięcej robili w życiu zawodowym i prywatnym, byli też najbardziej radośni. Wylegiwanie się w słońcu na plaży brzmi kusząco, ale po dłuższym czasie przestaje sprawiać przyjemność” tłumaczy Kierujący badaniami dr Bengt Bruelde.

Oprócz pracy, ważne są też związki i relacje z ludźmi. „Silne więzi łączące nas z innymi – z rodziną, przyjaciółmi, ale też współpracownikami, uodparniają na stres, smutki i przygnębienie” dodają szwedzcy naukowcy.

Zanim zabierzesz się do nauki bycia szczęśliwym, korzystając z hiszpańsko-szwedzkiej recepty, poszukaj wokół siebie ludzi, którzy wydają ci się szczęśliwi. Uczucie to bowiem jest zaraźliwe! Taki wniosek można wysnuć z badań, jakie opublikowało pismo „British Medical Journal”. Rozprzestrzenianie się szczęścia naukowcy rozpisali statystycznie. I tak:

- przyjaciele osób szczęśliwych mają o 25% większe szanse na to, by sami poczuli się szczęśliwi

- małżonek jest o 34% szczęśliwszy, jeśli jego „druga połowa” jest szczęśliwa

- jeśli twój sąsiad jest szczęśliwy, twoje szanse na szczęście rosną o 8%

I jeszcze jedno: szczęście w sieci społecznych kontaktów rozprzestrzenia się do trzech stopni, czyli twoje szczęście wpływa na szczęście twojego znajomego i znajomego znajomego.

Cieszmy się więc otwarcie i radujmy, a wszyscy wokół również będą szczęśliwsi!

źródła: IAR, PAP, www.emocje.net

Autor admin

sie 11
Jeżeli było słowo o marynarce, to rzekło sie A, więc trzeba rzec i B – czarny sweterek. Nieważne w jakiej formie, golfu, dekoltem V, rozpianny/kardigan…Co kto chce, i jak chce DO czarnych spodni, do jeansów. Narzucony na ramiona, przeniziany w pasie, założony na gołe ciało, czy z czymś pod spodem.
Jedno jest pewne, każda z nas go ma, każda z nas zapewne go kupi w tym roku, bo – czarnych sweterków w szafie nigdy dosyć!
Tu u Elin Kling, nie mój krój swetra, wglądalabym w nim fatalnie, ale to foto nst dla mnie Nr1:


Może Wy macie ulubione foto z czarnym swetrem w roli głównej?

Autor admin