lis 02
Czas szczególny na wspomnienia, wczoraj było Wszystkich świętych, dziś Zaduszki, więc  czas na refleksje jakoś tak sam sie nasunął. Na cmentarzu co roku przybywa grobów, na których zapalamy znicz, nad którymi wspomina sie zmarłych.
Ale w mojej pamięci pojawił sie dawny sąsiad,  przez lata przeze mnie zapomniany, nawet nie wiem gdzie jest pochowany.Nie mam więc jak mu zapaić znicza, więc chociaż wspomne go, bo dopóki wspominamy kogoś, dopóty ten ktoś żyje między nami.
Pan Andrzej.
Pan Andrzej był typowym arystokratą, posługujący sie piękną polszczyzną, chyba jedyny jakiego znałam, takie prawdziwego arystokrate, z pełnym drzewem genealogicznym. Który miał w dzieciństwie prawdziwą bone, swojego osobistego kucyka, mieszkał w pałacyku. Jak na arystokrate przystało, zdobył stosowne wykształcenie, był lekarzem. Los rzucał go po całej Polsce. Jego mieszkanie znacznie odbiegało pod wzgłedem wyposażenia od innych mieszkań z czasów PRL. Nikt inny nie miał takich mebli rzeźbionych, blat biurka podtrzymywały wyrzeźbione zwierzęta. Nawet miał nóż do otwierania kopert, z ktorego korzystał, nie służył mu jako ozdoba. Teatr Telewizji ogładał zawsze ubrany  w coś na kształt tużurka,z wywiązaną chustką pod koszulą. Po domowemu chodził w atłasowym półszlafroku. Miał psa, pekinczyka o imieniu Czang. Pan Andrzej cierpiał na alkoholizm, i jak sie domyślam – na samotność. Jedyną osobą, która go odwiedzała (żona i syn nie żyli), była dawna miłość, pani Teresa, przyjeżdżała z daleka, aby go odwiedzić, i porosić nas sasiadów, abyśmy od czasu do czasu zagląneli do niego. Co oczywiście prośba nie była potrzebna, bo sami od siebie zaglądaliśmy do pana Andrzeja, choć bywało to trudne bo na starość zrobił sie zgorzkniały, agresywny w słowach.  Kiedyś podczas dłuższej rozmowy mojej mamy z panią Teresą, powiedziała ona takie zdanie”Wie pani, ja go wciąż odwiedzam, choć mnie skrzywdził, to ja wciąż  go odwiedzam, bo to co nas kiedyś łączyło – miłość -  było bardzo piękne”.
Pana Andrzeja nie ma wśród żywych, jak pisałam, gdzie został pochowany nie wiem. Co sie dzieje z panią Teresą – także nie wiem. Ale w pamięci zostało wspomnieie Jego, Jej i tego co ona powiedziała o miłóści.
Bo prawdziwa  miłość – nigdy nie umiera.

Autor admin