sty 03

Autor admin

sty 03

Każdy chyba w swym zawodowym życiu miewał momenty wypalenia, zwątpienia czy to jest TA droga, którą powinnam podążać i się nagażować? Zapewne miewaliście chęć rzucenia tego wszystkiego i chcieliście zmienić to, choćby to miało być pasanie baranów na halach beskidzkich gór.

I ja tak czasem mam, że zamykam oczy  widze siebie – nie, nie jako stewardese, modelke czy piosenkarke, bo takie są bardzo często marzenia małych dziewczynek. Ja małą dziewczynką już dawno nie jestem, no w głębi duszy może i tak ;-) , ale moje marzenia wirują w inne kliamty.

Widze siebie jako właścicielke-sprzedawczynie w małym sklepiku, kliamtycznym, czarodziejskim. Z czym? Nie wiem do końca czym to miałabym handlować, napewno w nim by pachniało tak jak pachnie u mojego męża w sklepie czyli latem – kwiatami, a zimą – cynamonem z piernikiem.

Drugie miejsce gdzie sie widze, to jako pracownice redakcji jakiejś gazety, o modzie, wnętrzach, zdrowiu, poradach. Zawsze mi sie w filmie “Nigdy w życiu” podobał fakt,że główna bohaterka Judyta utrzymuje się na bardzo dobrym poziomie z odpisywania ludziom na listy. Tak, to była by moja praca marzeń. Małe biuro redakcji, stoły, laptopy, w kącie ekspres do kawy. Oczywiście troche nerwówki, podkrecanie trybów, bo wiadomo terminy naglą.

Pomarzyć zawsze można.




Autor admin