mar 25

Autor admin

mar 25

Ogladaliście “Duże zwierze” z Jerzym Sthurem i Anną Dymną? Ich życie z wielbładem w małym miasteczku przypominało troche życie nasze z Gampem. Oni też stracili swojego zwierza…Ponoc kazdy włascieciel to przechodzi, a jak nie przechodzi tego, to znaczy,że odszedł pierwszy, i to jest jeszcze gorsza opcja.

Brakuje mi Gampa w domu.Życie bez Gampa jest możliwe, tyle,ze cholernie straciło na jakości. Jest kulawe. Niepełne.

Brakuje mi wszystkiego. Tych drobnostek, które wypełniało nasze życie. Bylo stałym wpisanym w nasze jestestwo elementem. Brakuje mi spacerów, a także robienie motorka, gdy sie go głaskało po brzuchu, wtedy trzepał łapką, taki wesoły świąd. Brakuje mi jego minek, gdy sie go pogłaskało po psim policzku. Tego spojrzenia mądrego jak stary człowiek, gdy obserwował ludzi przez okno jak typowy gospodarz. Kroczków_kroczków-cza–cza-cza czyli wiecznego podążania za nami po domu. Spania na kredke, czyli spania z nami w łóżku z wyciągnietymi łapkami. Brakuje mi dubbingownia mojego psa, czyli on coś robi lub nie, a ja podkladam teksty “O,ja pan Gamp, własnie sobie popierduje, o jak uroczo”. Brakuje zapachu starych skarpet. Kładzenia sie razem z nim na jego poslaniu, bo wiecie, z perspektywy posłania dom wygladał zupełnie inaczej. Brakuje nawet wszechobecnej sierści, którą sobie można było kiedy sie nudzi wydłubywać ze swetra lub strzepywać.Nigdy jej nie było za mało, była jak liczby, jak wszechświat – była nieskończona. Odkurzona, odradzała się. A teraz nie ma jej, starlam sie mało odkurzać, aby jej nie wyeliminować z naszego życia, ale jakby po jego śmierci zapdła sie pod ziemie, jakby sie wyeksmitowała.


Dzień staraliśmy sobie wypełnić czym sie da.Roweru nie lubie, na tenis za zmino. Laptopem, książką, odwiedzinami na cmentarzu, zakupami, lodami, wyjściem do restauracji na obiad. Robic, robić, nie siedzieć, bo jak sie siedzi, a jak sie siedzi, to sie myśli, a jak sie myśli to sie tęskni. nie, nie w tesknocie nie ma nic złego, nie tłumie jej, ale ten scisk serca, te trzęsienie sie brody, oczy pieką…

Kurwa, jak mi go brakuje….


Przeklełam, i…wcale nie jest lżej.

Dlaczego mój pies nie ejst Feniksem, ktory by powstal z popiołów??? Dlaczego?

Myślałam, że juz jest lepiej, ale nic nie jest lepiej…Nic…

Autor admin

mar 25

O Mirelli na moim blogu było tu już w chrakterze prezentacji jej wisiorków. Dziś chcialabym przedstawić jej zdanie nt siebie samej, tego co robi czyli kolekcjonuje lalki, a także o odwadze bycia sobą w obecnym świecie.

Pozytywnych freeków jest wiecej jak nam sie wydaje. I dobrze, przynjamniej nie jestem sama.


Mirella von Chrupek o sobie na blogu Olgi Zazie:

Nie wiem, dlaczego ludzie boją się wkraczać w wiek dorosłości i uważają, że trzeba mieć pracę i trzeba być poważnym.
Nie. Jeśli podobają ci się lalki, czemu masz się nimi nie bawić? [...]
Nie do końca rozumiem stwierdzenie, że jak ktoś zbiera ogólnie mówiąc zabawki to chce przedłużyć swoje dzieciństwo.
A czy po prostu najzwyczajniej nie może kolekcjonować tego czego chce, bo to jest najzwyczajniej ładne?

Ludzie zbierają różne rzeczy: pudełka od zapałek, samochody i nikt nigdy nie mówi, że ma to związek z dzieciństwem.
Wielu ludzi uważa, że jak już masz tyle lat, 30, 40, to nie możesz już sobie kupić misia, nie możesz sobie kupić, nie wiem…
Króliczka. Pytanie jest: co z tym zrobisz? Gdzie to sobie postawisz? To się kurzy? Tak, to się kurzy. I co? A chuj!
Jak ci się podoba, to to sobie postaw. Stawiasz sobie dinozaura na półce w łazience, patrzysz, uśmiechasz się do niego,
on się do ciebie uśmiecha i jest super, prawda? Prosty przekaz.
Ja nie rozumiem, dlaczego ludzie mają problem z przyjemnościami.
Że przyjemność jest czymś, co się spycha na dalszy tor. Najpierw obowiązki, a potem przyjemność.*

Otwierając sklep amomirella.com, chciałam zaszczepić w ludziach chęć kupowania rzeczy ładnych, ślicznych, po prostu cute.
Lamp w kształcie króliczków, muchomorów… Chciałabym żeby ludzie przestawali sobie zadawać pytanie: „po co mi to?”.
Jeśli to chcesz, znajdzie się miejsce na to, prawda? Po co kupować misia?

Ano, misia włożysz sobie do torebki, zajrzysz sobie do niego jak będziesz miała zły dzień w pracy,
otworzysz sobie torebkę z misiem w środku i się nagle uśmiechniesz. Czy nie dla takich chwil warto żyć?
Tak jak powiedziałam, mamy problemy z przyjemnościami i traktujemy je bardzo po macoszemu.
Nauczmy się kochać małe rzeczy…

Bawienie się lalkami może mieć różne formy: możesz ścierać z nich kurz, patrzeć, jak ładnie wyglądają,
jak się do ciebie uśmiechają, albo są smutne… Możesz je przebierać i stroić.
Dla mnie totalną frajdą jest właśnie przebieranie i robienie zdjęć

Nie wiem, czy mogłabym mieć lalkę i nic z nią nie robić. Mam kilka takich, do których się nie przywiązałam.
Zasada jest taka, jeśli się nie zwiążę z lalką, to ona później nie ma życia towarzyskiego.
Nie zabierasz jej nigdzie, nie powstają fajne zdjęcia. Dla mnie wykładnikiem tego, czy się skumplowałam z lalką jest to,
czy robię jej zdjęcia i jak często cieszy ona moje oko. Czyli trochę jak w życiu.

Mam to szczęście w życiu, że robię to, co lubię. Staram się nie zwracać uwagi na różne nadinterpretacje,
bo nie dlatego to wszystko robię. Nie lubię dodawania ideologii. Robię to, co lubię – robię zdjęcia lalek,
zbieram najróżniejsze rzeczy i cieszę się, że mogę to robić. Bardzo bym chciała, by więcej osób zwróciło uwagę na fakt,
że nie ma nic złego w przyjemnościach

Mamy taki syndrom pokutniczy w Polsce, że coś musi być do czegoś, dla czegoś, dla kogoś, wszystko musi by skropione krwią.
Nie może być różowy królik ani miś, w ogóle – co ona tu sprzedaje? Ja bardzo współczuję ludziom, którzy tak uważają,
bo to znaczy, że w ich życiu nie ma koloru i robią wszystko, bo muszą.
A ja nie muszę, i jestem z tego bardzo zadowolona.
Uważam, że jeśli robisz coś, co cię maksymalnie kręci, to stajesz się lepszą osobą.
U nas niestety panuje zwyczaj, że jeśli ktoś się uśmiecha, to trzeba go zgnoić.”




Autor admin

mar 25

Autor admin