paź 15

Powiedzcie mi, dlaczego ten facet –  Ikar XXI wieku - Felix Baumgartner zgodzł sie na skok na ziemie? Oszalał? Wracać na ziemie? Ja marze, aby mnie wystrzelili w kosmos i wracać na ziemie by mi sie nie chciało, do tego popierdzielenia w służbie zdrowia, pracy, urzędach, wojny polsko-polskiej i dziurawych dróg. A br!

Autor admin

paź 14

Jakby ktoś się spodziewał,że  klapne na tyłku spokojnie, i bede grzeczna, w tym momencie poczuje sie rozczarowny ;-) W pośpiechu przytrzasnelam sobie dłoń dziś drzwiami od auta. Bolalo,że hej, ale przecież “przejdzie mi”, “nie masz aż tak spuchniętego”, “dam sobie rade”, “rano mi przejdzie”. Pomoglam mężowi posprzątać jesienny ogródek, piekłam kiełbaski na widłach nad ogniskiem ;-) zaliczyłam wieczorem kawe w fajnym lokalu z koleżanką, ale palec wciąz bolał. Zawizłam sie wiec sama do szpitala,  potem do drugiego 20 km od domu. I,okazało sie,że mam połamaną kość i  w efekcie końcowym wrócilam autem z gipsem po łokieć. Prawa ręka…Acha, nie dostałam L4, bo nie jestem neurochirurgiem, powiedział pa lekarz z SORu. Ciekawi mnie tylko jak ja wcisne na sibie ciuchy, jak sie mam pomalować i jak wyprostować sobie wlsy prstownicą z samego rana gdy prawa ręka cała zagipsowana??? No, nie całkiem pani z gipsowni zostawila mi na wolności 2 palce serdeczny i mały, jednym moge klikać drugim pogrzebać sobie chyba w nosie. 

Cudownie! 13 października.

Autor admin

paź 12

Jestem hardcorem. Wczoraj po pracy, pojechalam sobie do fryzjera (tak, ostanio to moje hobby). J. ściął mi włosy, dobre 15 cm na moje żyzcenie. I zrobił z moich włosów całkiem miłą frzurke. Nastroju mi to jakoś nie polepszyło,więc postanowailam mile zaczęty dzień skończyć fajnym spacerem w lesie z psem. I gdy tak ubrana casualowo stałam sobie zapinając psu smycz dostalam sms treści “Dlaczego Cie nie ma w pracy na naradzie?”. Zdębialam, osłupiałam, zastygłam. Rzucilam smycz, i polecialam na tą nieszczęsną narade. Że wygladalam jak głupek nie wspomne, bo sznorówka w trampku sie rozwiązała, itp. Jak sie okazało, wpadlam w momencie, gdy każdy zespól zdawał relacje, w procentach , ktore oczywiście nie mialam podliczone, padały mocne strony, słabe strony i wnioski…A ja nie ialam nic…W torebce kilka smakołyków dla psa, chusteczki chigieniczne, błyszczyk, różaniec…Wymknęłam sie po swojej sali po jakieś kartki, i tak za pare minut z niby nich zaczelam czytać, podają liczby, procenty…Modlilam sie, aby dyrektorka nie kazała mi pokazać tych obliczeń, a że byla wkurwiona na mnie to chyba nie musze pisać. Pierwszy raz zapomnialam o tak ważnej sprawie. Wcześniej na naradzie ponoć był przez GODZINE nasz główny dyrektor, szef wszystkich szefów. Na te spotkanie ponoć czekaliśmy kilka miesiecy. A ja sobie …zapomniałam o nim. Nigdy mi sie to nie zdarzyło, nigdy! Jak ze snu, kiedy to znów musimy pisać mature, a nie wiemy nic, jak stoimy przy tablicy, a matematyczka sie wgapia w nas, a my stoimy jak słup soli, i mój powtarzający sie sen, ktory sie prawie teraz ziścił – wracam po wakacjach do szkoły, ubrana letnio, aby zapisać sobie plan lekcji na nowy rok szkolny, a tu klasa już zorganziowana, każdy z tornistrem, zadaniem domowym pisze ważny sprawdzian, i tylko ja stoje  jak debilka w kolorowych gaciach i koszulce. Z ołówkiem i pustą kartką. Niestety, to nie był sen, i obudzić sie nie obudziłam. Podczas, tej nieszczęsnej narady oczywiście komuś zadzwonił telefon. A jak! Z melodyjką Funky Town ze shrecka. Komu?No, mnie! Znowu szum, “prosze wyłączyć ten telefon”, “matko, komu to tak gra???”. Mnie. Kurwa mnie. I nie byl to telefon, ktory moglam sobie olać, bo czekalam na niego drugi dzień. I wyszłam.Wrocilam nie wiem za ile, i znów ten wzrok bazyliszka. No, teraz to przynajmniej pani przekurwa dyrektor ma mnie ZA CO nielubieć. Potem pokzala wszystkim, jaki to zrobiłam fatalny projekt. Tak jak w podstawówce pani nauczycielka pokazywała dzieciom jak Jaś niechlujnie namalował szlaczki. poprostu – rewelacja. Nie wspomne,że tak wcześniej zasugerowala mi to zrobić. Więc zrobiłam. I co? kijem przez kolnana. Nie wiem czy to już mobbing, czy jeszcze nie… Wróciłam do domu z zrozmazanym makijażem, rozwiązanym wciąz trampkiem, i idealną frzyurą czesaną przez godzine przez J. e dzis jest piątek, i sie z tego przeogromnie cieszę, nie muszę chyba wspominać…

Autor admin

paź 07

Autor admin