paź 01

Autor admin

paź 01

Autor admin

paź 01

Lena, napisała dziś o zakupach kolorowych butów. A ja właśnie chcialam napisać, o tym, w czym sie dobrze czuje ostanio, czyli w monochromatycznośći. Może nie pozbawiam szafy całkiem kolorów, ale ograniczyłam zakupy do kilku i to mi daje spokój, i czuje się w tym rewelacyjnie. Nie pisze,że tak uważa Lena, ale większość ludzi daje mi sygnał, że jak to tak jesienią bez koloru? Musi być kolor! Fiolet z zielenią, pomarańcze. Kolorowe płaszczyki, zabawne szaliczki, wesołe balerinki. Czerwień, burgundy. A u mnie szafe jesienną opanowuje czarny, biel, granat, błękit, beż, grafity i szarośći. Plus oczywiście panterki, paski itp. desenie,i ukochane kolorowe jeansy, no, i ze dwie kolorowe sukienki, które każda z nas lubi. Ale to takie wyjątki. Ale tło wole jak jest w tych kolorach co wyżej wymienilam. Nie widze sie obecnie w czerownych butach, zielona piękna torebka, leży na dnie pudła. Szafa letnia to inna bajka, kolorowa. Ale pomimo,że nie nosze jesienią tych wszystkich kolorów, to nie czuję sie przygaszona, i mdła. Nie, wręcz przeciwnie, codziennie bardziej sie utwerdzam, że Emaluelle Alt i styl Karoline Blomst (swoją drogą warto przypomnieć sobie jesień 2011, nic sie nie zmieniło w temacie http://two-ladies-all-about.pl/?m=20111118 ) , czy też Lintu to jest to w czym sie odnalazłam bez reszty. To moja druga skóra, moja natura. 

Autor admin

paź 01

Primarkowe balerinki – plaster miodu na Problemy.

20121001-155608.jpg

Autor admin