paź 12

Jestem hardcorem. Wczoraj po pracy, pojechalam sobie do fryzjera (tak, ostanio to moje hobby). J. ściął mi włosy, dobre 15 cm na moje żyzcenie. I zrobił z moich włosów całkiem miłą frzurke. Nastroju mi to jakoś nie polepszyło,więc postanowailam mile zaczęty dzień skończyć fajnym spacerem w lesie z psem. I gdy tak ubrana casualowo stałam sobie zapinając psu smycz dostalam sms treści “Dlaczego Cie nie ma w pracy na naradzie?”. Zdębialam, osłupiałam, zastygłam. Rzucilam smycz, i polecialam na tą nieszczęsną narade. Że wygladalam jak głupek nie wspomne, bo sznorówka w trampku sie rozwiązała, itp. Jak sie okazało, wpadlam w momencie, gdy każdy zespól zdawał relacje, w procentach , ktore oczywiście nie mialam podliczone, padały mocne strony, słabe strony i wnioski…A ja nie ialam nic…W torebce kilka smakołyków dla psa, chusteczki chigieniczne, błyszczyk, różaniec…Wymknęłam sie po swojej sali po jakieś kartki, i tak za pare minut z niby nich zaczelam czytać, podają liczby, procenty…Modlilam sie, aby dyrektorka nie kazała mi pokazać tych obliczeń, a że byla wkurwiona na mnie to chyba nie musze pisać. Pierwszy raz zapomnialam o tak ważnej sprawie. Wcześniej na naradzie ponoć był przez GODZINE nasz główny dyrektor, szef wszystkich szefów. Na te spotkanie ponoć czekaliśmy kilka miesiecy. A ja sobie …zapomniałam o nim. Nigdy mi sie to nie zdarzyło, nigdy! Jak ze snu, kiedy to znów musimy pisać mature, a nie wiemy nic, jak stoimy przy tablicy, a matematyczka sie wgapia w nas, a my stoimy jak słup soli, i mój powtarzający sie sen, ktory sie prawie teraz ziścił – wracam po wakacjach do szkoły, ubrana letnio, aby zapisać sobie plan lekcji na nowy rok szkolny, a tu klasa już zorganziowana, każdy z tornistrem, zadaniem domowym pisze ważny sprawdzian, i tylko ja stoje  jak debilka w kolorowych gaciach i koszulce. Z ołówkiem i pustą kartką. Niestety, to nie był sen, i obudzić sie nie obudziłam. Podczas, tej nieszczęsnej narady oczywiście komuś zadzwonił telefon. A jak! Z melodyjką Funky Town ze shrecka. Komu?No, mnie! Znowu szum, “prosze wyłączyć ten telefon”, “matko, komu to tak gra???”. Mnie. Kurwa mnie. I nie byl to telefon, ktory moglam sobie olać, bo czekalam na niego drugi dzień. I wyszłam.Wrocilam nie wiem za ile, i znów ten wzrok bazyliszka. No, teraz to przynajmniej pani przekurwa dyrektor ma mnie ZA CO nielubieć. Potem pokzala wszystkim, jaki to zrobiłam fatalny projekt. Tak jak w podstawówce pani nauczycielka pokazywała dzieciom jak Jaś niechlujnie namalował szlaczki. poprostu – rewelacja. Nie wspomne,że tak wcześniej zasugerowala mi to zrobić. Więc zrobiłam. I co? kijem przez kolnana. Nie wiem czy to już mobbing, czy jeszcze nie… Wróciłam do domu z zrozmazanym makijażem, rozwiązanym wciąz trampkiem, i idealną frzyurą czesaną przez godzine przez J. e dzis jest piątek, i sie z tego przeogromnie cieszę, nie muszę chyba wspominać…

Autor admin