lis 23

Ja sie pytam, what the fuck!? że mnie non stop od ponad tygodnia pieką uszy lub policzki na zmiane? Z czego to, z ciśnienia? Nie miałam sie gdzie odmrozić, bo niestety nie stać mnie na narty na północy Szwecji, południu Szwajcarii czy lansiarskim sztucznym stoku w Abhu Dabi. Na dworze u mnie w mieście jesień, nosze szaliki chusty. Nic mi nie pizga, nic nie gwizda. Przeciągów brak. kremów nowych też nie używam. A policzki i uszy jak paliły tak palą nadal. Właśnie osiągam szczyt ogrzewczy swego ciała. Płone jak pochodnia. Co to? Skąd to? I dlaczego sie pytam? Kto mnie oświeci odpowiedźią, odwdzięcze się jakimś stosownym gajwałejem ;-)

 

Autor admin

lis 23

Idą święta. Choinki już za niedługo będa usrane  lampkami tyle ile udźwigną ich biedne gałązki, tak samo jak wystawy sklepów. W ludzkich oczach pojawi sie amk jak u zombie. No, i fkurfiające mnie powedzonko “święta,święta i po świętach”. I wyliczanki pań domu, ktora ile czego i w jakim czasie zrobiła: no olimpiada pań kur domowych, w dysyplinach umuj okna wypierz firany wyprasuj, zrób makaron,uszka,gołąbki,pierogi,pierniczki i ciasteczka. Odkurz, umyj i pościeraj. 

A potem Sylwester, ale tuż przed tzreba podsumować ten rok, i zaraz po uczynić LNP, czyli Liste Noworocznych Postanowień, ktorej jedne z pierwszych miejsc wpisze sie zrzucenie paru kilogramów i nauke języka obcego. A wszystko to po to, aby 24 stycznia zauważyć,że całe te postanowienia psu na bude czy tam kij mu w oko. 

A ja, a ja przytacham z piwnicy chochoła, odwine folie z niego, włącze lampki do kontaktu i niech sie świecą ;-) A co! Liste też se machne ;-) W koncu to wolny kraj, a ja cenie sobie suwerenność i niezależność.

Choć słuchy chodzą od kilkunastu lat,że 21 grudnia bieżącego roku ma nastąpić Koniec Świata. O, i tutaj też sie warto byłoby zastanowić co przed tym 21 można by było zdziałać? Karito mnie wczoraj poinformowała, że 17 XII  bedzie u mnie już w gościnie, na co sie nie moge szaleńczo doczekać :-) ))) jupii jupiii,więć końca śwata doczekamy razem we dwie. Ostanie odwiedziny obfitowały w ze trzy czy cztery nasze końce świata ;-) a 26 październik to był mega odlot koniec wszelick światów, galaktyk i kosmosu,  a jakby tak podliczyć poprzednie końce świata, to uzbiera sie z tego ponad tuzin,więc jak widać wprawe mamy w tych koncach świata ;-) No, ale na 21 czy też tuż przed trzeba by było coś spektakularneg wymyśleć? Hymmm, niech no popuszcze wodze fantazji….:-) Mnie sie marzy kilka rzeczy: wybicie wielkiejjj tafli szyby wystawowego szkła, pociągnięcie za hamulec w Intercity, i jeszcze kilka innych odjechanych pomysłów, ale może sie nie bede z tym dzielić z nikim, bo jeszcze zgapicie? ;-)

Także zapowiada sie pracowity grudzień. Choć ja wciąż nosze w sobie głęboko gdzieś nieutulony smutek, że w życiu mnie już nic nie czeka, i serio to tak sobie czuje…

Autor admin