sty 11

Ide o zakład,że jutro strzele focha na męża. Po pierwsze, czeka mnie wyjazd z nim autem, ja jako kierowca. I tu strzele pierwszego focha, bo, napewno, ale to napewno przynajmniej raz wypowie sakramentalne zdanie typu “jedziesz za szybko”, “ra-darrrrrr”, “długo sie tak bedziemy wlekli 95 km/h?”, “ostro wziełaś ten zakręt”, “ty oczywiście patrzysz czasem w lusterka?”, albo co gorsza nic nie będzie komentował, co takze mnie wkurza, równie bardzo jak to wszystkie pieprzone komenty. Juz mu zapowiedzialam,ze jak ma zamiar zrobić ktorąś z tych rzeczy, lepiej,żeby na ta wycieczke sie ciepło ubrał. To znaczy delikatnie ;-) mu zasugerowalam ewentualnośc stania na stopie ;-)  

Druga sprawa, z ktorej strzele focha to zakupy. Nie, mój mąż mnie nie ogranicza, kupuje tyle ile chce, nawet lubi ze mną chodzić po sklepach, ale napewno z uśmieszkiem wypowe słowa “kolejne spodnie”, “a co, nie masz takich?”. Tak, mój mąż ma dziwna przypadłość, mianowicie umie wyliczyć podatki, zawsze pamieta o datach płacenia rachunków, dodaje i szybko mnoży,  a nie umie policzyć,że ilość spodni jaką mam wcale nie jest duża, i że od stycznia do lata to naprawde mała ilość dni, i trzeba już rozglądać się za jakimiś butami na ciepłe dni. W tym względzie matematycznie leży, totalnie nie potrafi tego ogarnąć matematycznie. 

 

Autor admin