sty 22

Czasami bywam zadowolona. Tak jak dziś. Lubie jak jest tak cicho, ciemno z samego rana, jak prostownica syczy, w koło zapach perfum pomieszany z  szumem i zapachem młnka do kawy w ekspresie, etc. Miła piosenka dźwięczy miarowo podczas robienia makijażu. Ubździłam sobie, że  słowa piosenki są kierowane tylko do mnie i nie ma innego adresta tego tekstu. Oczywiście nie ma nic grszego, jak ubżdżenie sobie podbnej bździny, zwłaszcza,że mam tendencje do wierzenia w takie pomysły, a dobrze w ogólnym rozrachunku to na mnie nie wpływa.

Bądź co badź dzień sobie zaczełam miło. W robocie też mi zleciało, miło. Poza jednym, gdy potraktowała mnie szefowa dziś środkwym palcem, ale życze jej aby sobie ten palec kiedyś wsadziła w oko.

Zadowolona z faktu, że poinformowano mnie,że z  Madrytu firma Zara śle mi nowe gacie, poszłam na przedługi i przefantastyczny spacer z psem. Po kolana w śniegu, przed siebie , jak Marek Kaminski na biegunie.  Potem zaszyłam sie w długiej pisaninie do pracy, i jedyny zgrzyt, że zostala mi najgorsza, i nadłuższa i najżmudniejsza robota, ale mam nadzieje,że do piątku sie z nią uporam. Do tego dobre jedzenie, dobry sok. I spis przedobrych lektur, ktore już wyczaiłam na on-wyszukiwarce w swej bibliotece. Jutro musze tylko po nie podjechać (o tym osobny wpis). Miłe 3 wiadomości na FB (Maja pozdrawiam). A potem dostałam zaprszenie na bal charytatywny w lutym, na który nie wiem czy mi zależy pójść. Nie chodzi tu o fakt charytatywności, ale o to kto tam może być.  Rok temu pewno z radości przebierałabym nogami, a dziś? Dziś nie myśle o tym, pomyśle może jutro. Chillout.

Tak, dni czasami potrafią być miłe. Tak, jestem dziś z siebie zadowolona. Chwilo trwaj. Żeby tak jeszcze mi sie jedno marzenie spełniło, to byłoby cudownie…

 

Autor admin

sty 22

Autor admin