paź 14

20131014-142009.jpg

 

Rzym przywitał nas ciepłem, a następne dni byly wprost upalne, także z szafy wzięte letnie ubrania się przydały, ale włochom chodzenie w puchowych kurtkach, kozakach, botkach i szalikach, wcale nie przeszkadza w taką letnią pogode. O tym,że jest jesień przypominały stoiska z pieczonymi kasztanami.

Z racji,że we Włoszech bylam już kilka razy, Rzym znałam także, ale uważam, że są pewne miasta, do ktorych warto wracać, i to nie tylko aby zwiedzać, ale poprpstu poczuć atmosfere miasta, powdychać troche tego szumu, gwaru tak więc dlatego wybrałam tę stolicę na jesienną wycieczke. Niestety Rzym nadal pachnie papierosami i spalinami, to akurat sie niestety nie zmieniło. Ale kawa, pasta, gadatliwość włochów także sie nie zmienia, i to uważam już za plus.

Jaki jest Ryzm? I tu można by bylo pisać i pisać.  Miasto kontrastów, jak to europejska stolica. Bogactwo pomieszane z biedą. Wiele obrazów zapamiętam na całe życie, choćby galerie obrazów, ktora była w sasiedztwie naszego hotelu, i przechodząc koło niej, natykaliśmy się na gwarne i zywo reagujace towarzystwo, ktore wlaśnie tego dnia gościło w owej galerii, ale ejdnego dnia, panowała tam cisza, i dopiero jak zerknełam do srodka widziłam mase ludzi, zywo gestykulująych językiem migowym. tak samo żywo reagowali na sztuke, zapewne się spierali, podziwiali,ale w swym jezyku gestów. Niesamowite dla mnie, osoby słyszącej zjawisko.

Nie chcieliśmy czasu poswięcać na dojazdy spod rzymskich miasteczek, więc zarezewowalismy hotel w centrum, także prze 3 noce wogóle nie dało sie zasnąć kamiennym snem, gdyż Rzym nie zasypia.Choć wg mojej oceny skuterów jest mniej jak lata temu, i są mniej halaśliwe, ale nadal rzym będzie mi sie kojarzyć z halasem. Co zauważylam, to mniejszą ilość klaksonow, czyżby im zmienili prawo i mentalność?  Ale i tak szumu, gwaru i hałasu nie brakowało przez te dni, i miało to swój urok.

Jak bogata jest kuchnia włoska, każdy chyba wie, nie trzeba tam jeździć, aby znać ich smaki, tak więc na każdym kroku coś kusi, jak nie antipasi, to pasta, to pizza, to kawa, kawa, kawa, makaroniki (ciasteczka), lody, cała góra lodów, a do tego kuchnie innych krajów, więc człowiek zwiedza, podjada i podpija, przegryza cały czas coś. Wycieczke uważam za udaną, dopiero co wrociłam z lotniska, a już bym tam wróciła… zdjecia nie oddadzą nawet 10 procent atmosfery, ale zawsze to jakaś pamiątka zostaje.

 

 

20131014-142033.jpg

Pantheon zawsze robi wrażenie, choć marzy mi się przezyć burze w nim

20131014-142050.jpg

 

Włochy bez Pinokia to nie Włochy 

 

20131014-142103.jpg

 

Wiadomix 1, aż sie chce powedzieć “Z Rzymu dla Państwa, Jacek Moskwa” ;-)

20131014-142120.jpg

Wiadomix 2. Cena kapieli jedyne 160 euro, serio na drugi raz wskocze i wyląduje dzięki temu na youtube z milionem lajków ;-)  

 

20131014-142133.jpg

 

Makaroniki :-)

20131014-142158.jpg

Magnesy, magnesy, manesy…

20131014-142214.jpg

Mapa w ipadzie owszem się przydala, ale mapa w wersji retro czyli papierowej jest niezawodna!

20131014-142251.jpg

Jedna z setek uliczek, gdzie się popija kawe i rozmawia o życiu

20131014-142442.jpg

Najsmaczniejsze lody jakie kiedykowiek jadłam, oczywiście kupione na Placu navona, ktory słynie z najlepszych lodów na świecie, i wg mnie zasłużona to opinia. Z tego co pamiętam, jest scena w Jedz,Módl się i ckohaj, jak postać grana przez julię Roberts je wlaśnie tam lody 

20131014-171946.jpg

Każdy wyjazd musi mieć swój akcent pod tytułem torebki;-) Szwedając się uliczkami, natrafiliśmy na uliczke z Seconhandami, ale takimi klimatycznymi, z naprawde zaporowymi cenami. Jeden z nich był z torebkami, okularami. Pan pokazał mi Pochette Accessories limitowaną edycje, ale niestety a raczej stety ;-)  w białym kolorze. Pozwoliłi się sfotografować, wziął do mnie namiary, dał mi swoje, i ucieszyl się,że napisze o nim na blogu :-) Ponizej jest jego wizytówka.

20131014-171958.jpg

Autor admin