paź 16

Sztuke kocham, że tak w żołnierskich słowach to ujmę. Bazylika Św. Piotra  od 18 lat kojarzy mi się z wyrzeźbinymi pszczołami, które tym razem nie umiałam odnaleźć, ale odnalazł je dla mnie mój M.  Potrafię wrócić do jakiegoś muzeum, czy kościoła, aby po raz kolejny popatrzeć na jakieś dzieło. Jedne obrazy, rzeźby mnie zachwycają, magnetyzują mnie, inne, choć znane, nie robią na mnie wrażenia. Od kilkunastu lat jeżdże na coroczną wystawe zdjęć na Wolrd Press Photo, na wystawy zdjęć z National Geographik. W tym roku od rodziców na urodziny dostałam album z najlepszymi zdjeciami N.G. z okazji 150 lecia. Poprostu miód dla oczu… Kocham rzeźby Igora Mitoraja. Jak gdzieś jade do dużego miasta, staram się wyparywać tego typu dzieła. Na rzeźby  Mitoraja moge poświęcić każdą ilośc czasu aby się w nie wpatrywać. Ale lubie tez sztuke uliczną tzw street art. Uwielbiam Cleta Abrahama, w Rzymie oszalalam podczas kolacji, gdy zobaczylam,że na przeciwko jest JEGO znak drogowy! 

 Clet Abraham

Marzy mi się poobcować z dziełem Bansky’ego, i wiele wiele innych…

Kaczuszka Florentijna Hofmana

Jedynie czego nie lubie to mimów ulicznych, lękam się ich podbnie jak sklepowych manekinów. Awersję do mimów dzielę z moim ulubionym Anthonym Bourdinem :-)  

I jeszcze jedno, gdyż przypomniało mi się. Gdzie są wszystkie pominiki krów? Stały na całym świecie, ja swoje spotkałam w Warszawie,Pradzie i Paryżu, ale gdzież one się etraz podziewają? 

 

 

Autor admin

paź 16

Miałam dziś sen, że idę lasem, spaceruję sobie, las powoli z parku zamienia się w gestwinę, ścieżka robi się wąska, w koło drzewa zaciemniają wszystko, i nagle zauważam, że w koło mnie jest pełno zamaskowanych miejsc strzlniczych takich jakby zasadzek zrobionych z choinek, podziwiam sobie toto, ale nagle domyślam się, że to we mnie mogą celować ukryci tam ludzie. Nagle okazuje się, że jestem wielkim włochatym niedźwiedziem. Teraz już wiem, muszę uważać, muszę sie ukryć, aby nie stać się celem. Jestem z drugim niedziewiedzem, razem próbujemy obmyśleć strategie działania. Ukrywamy sie w tramwaju. Wiem,że siedzimy w nim skuleni, może nikt nie wsiądzie, może nikt nie zauważy nas? Jakiś czas nam sie to nawet udaje, ale nie wiemy gdzie jedzie ten tramwaj, pozatym, zauażam,że zza okien widać nasze niedzwiedzie uszy. Ludzie się zorientowali,że w komunikacji miejskiej są goźne niedziewdzie. Panika! Postanawiam, że staniemy na tylnich łapach i z podniesioną głową wychodzimy razem z niedziwiedziem z tramwaju, głowy wyskoo do góry, u ludzi załącza sie konsternacja, niedowerzanie, że jak to niedziwiedzie na dwóch łapach idą, nie atakują? Co to za cyrk? Sami nie wiedzą czy sie nas bać, atakować, czy wyśmiać? Wzrok ludzi czuję na swym owłosinym grzbiecie, odchodze w dal…

W zżyciu nie miałam takiego snu, ktory by lepiej zobrazował sytuacje w jakiej się znajduję… Silna, pewna siebie, a muszę nosić wyoko głowe do góry, aby mnie nie zaatakowano, nie zabito czymś z ukrycia… 

Autor admin