lut 15

20140215-182049.jpg

Walentynki bez Walentynek? Niemożliwe :-) Każdy dowód sympatii jest mile widziany zawsze, a tego dnia szczególnie. Ja narzekać nie miałam na co ;-)  

Autor admin

lut 15

20140215-175526.jpg

 

Męskie rozmowy w damskim gronie, to jest to co od czasu do czasu jest potrzebne każdemu z nas. Wino, kawa, i dużo dużo gadania. Co prawda miałam tego dnia w pracy wyjście na uroczystą kolacje z okazji sukcesu na jaki zapracowaliśmy wszyscy jako zespół, pokrótce napiszę, że mój zakład pracy dostał prestiżową nagrodę, nagrodę jakości, to druga taka nagroda w Polsce (!) przyznana w ostanich latach na teranie całego kraju.  Miłe, co? Miłe, by było, gdyby nie fakt,że jest też miejscem gdzie mistrzostwem świata jest pomawianie ludzi, nieszanowanie ich, gdzie codziennością jest fałsz i obłuda.  Gdzie można zwyczajnie w świecie wejśc komuś do pokoju i mu ukraść: krzesło, długopis, pieniądze (to mi ukradziono w przeciągu miesiąca). Także  jak czytam w gazecie, czy widze w TV info o moim miejscu pracy, że to tutaj uczy się ludzi wrażliwości, że każdy z nas to specjalista w swej profesji, chce mi się płakać. Normalnie płakać ze smutku.  Moja znajoma, która tak samo się nie umie pogodzić z  niesprawiedliwością, zadzwoniła do mnie wieczorem, aby mi podziekować,że ją wsparłam w trudnej chwili w pracy, gdyż spotkao ją coś bardzo niemiłego, na wlasne oczy moglam zobaczyć jak człowiek potrafi zniszczyć człowieka, tylko dlatego,że…może. Powiedziała, że dopiero dziś poczuła, co czułam ja pare lat temu, gdy padałam ofiarą pomówienia (pisałam chyba nawet o tym tu na blogu). I choc to co nas obie spotkało, to nic miłego, ale jadnk czasem złe doświadczenia ludzi zbliżają, czyli zło potrafi uczynić dobro, to budujące. Nigdy nie spotkałam sie z czymś takim, z czym mam do czynienia w mojej pracy. I fakt,że nie jestem sama – daje siłe i wsparcie. Także należę do outsaiderów, którzy zbojkotwali to wyjście i zostałam w domu. Owszem, do skucesu dołożyłam się, ale wystarczyło mi oficjalne wręczenie nagrody w pracy, oblewać nie chce mi się. I dobrze zrobiłam. Wybralam dres, kubas kawy, butelke wina i towarzystwo osoby, z którą znam się od lat, i choć dzieli nas 100 km odległości, i spora różnica wieku, to nadajemy na jednaj fali od lat :-) mogę pogadać z nią bez nadęcia, bez udawania, na luzie. Aga – dziękuję za miły wieczór!

 

Autor admin