kwi 16

Autor admin

kwi 16

Autor admin

kwi 16

20140416-174525.jpg

Był ostanio post o stylu Moniki Jaruzelskiej, nie może obyć się bez mojej recenzji (ups, brzmi za poważnie, wróć) – mojej opinii na temat jej pierwszej książki “Towarzyszka panienka”. Jest to zbiór masy opowiastek, historyjek, anegdot z jej życia. Przyznam szczerze,że oczekiwałam czegoś więcej. Styl, na 3 klasę liceum. Zapisy w niejednym pamiętniku skrywanym w biurku maja lepszy charakter jak te w książce dojrzałej kobiety. Ogólnie rzecz sie sprowadza, gdzie bywała z tatą pani Monika, co tam jadła, czy Fidel Castro wyslał jej banany na święta, które zjadła z koleżanką i nie zdążyla sie nimi podzielić z dziećmi z klasy, które o bananach marzyły, jak majac naście lat uratowała ją sukienka z Diora i diamentowe kolczyki przed wpadką na bankiecie, jak zbierala dżdżownice w drodze do szkoły razem z BORowcami, plus długa lista znanych i lubianych kogo pozanała, z kim balowała, kto ją zatrudnił etc. Nuda, panie nuda. Choć dam jej drugą szansę i przeczytam wychodząca dzisiaj jej drugą książkę o rodzinie. Może ta pierwsza była takim falstartem, zobaczymy. 

 

Autor admin